co bym zmieniła gdybym rodziła po raz kolejny, co przemyśleć przed porodem - blog mamy

Co bym zmieniła, gdybym rodziła 🤰🏻👨‍👩‍👦‍👦 po raz kolejny?

Opowieści porodowe bywają ciekawe, pouczające, ale są też bardzo prywatne. Ja upublicznię tutaj konkret, który być może będzie dla kogoś wskazówką, a dla mnie – listem dzisiejszej Mnie do Mnie w ewentualnej kolejnej ciąży.

O co powinnam zadbać przy kolejnym porodzie, czyli co bym zmieniła w stosunku do pierwszego. (Czyli co inne kobietki mogą sobie przemyśleć przed którymkolwiek z kolei porodem.)

Kolejny poród – co bym zmieniła?

1 | Obecność Męża przy porodzie

– Bo przyda się wsparcie psychiczne, obecność bliskiej osoby.

– Dla większego poczucia bezpieczeństwa. Czyli dla wyższej kultury osobistej personelu. Rodząca kobieta to człowiek w bólach i w stresie, człowiek o odmiennym sposobie oddychania, co utrudnia komunikację, odbiera chęci scalania myśli z działaniem, utrudnia zabieganie o swoje prawa. Rodząca kobieta to istota, która wyje i się wije, zajmuje łóżko tzn. miejsce na porodówce, a i tak nikt za nią nie urodzi. Rzecznik praw w postaci męża może się przydać. Kobieta rodząca też człowiek i prawa swoje ma. Jeśli będę rodzić po raz kolejny, będę chodzić do toalety i będę chodzić dla chodzenia. Bo mogę.

– Bo mąż może pomóc urodzić. Dokładnie wtaki sposób jak położna. Tego uczą na szkołach rodzeniach. Mąż pomaga rodzić, kiedy położna lata do innej pacjentki. Kobiecie w skurczach jeszcze nie partych, w tych bólach się już nie chce, albo zwyczajnie nie kojarzy, co do niej mówiono, jak instruowano, mimo że minutę temu to rozumiała. Mąż może m.in. powtarzać to, co mówiła położna: o oddychaniu, zatrzymywaniu, wydychaniu, zamykaniu, parciu. Idealnie byłoby, żeby tak jak dobra położna wiedział, kiedy nakrzyczeć, a kiedy pogłaskać po głowie.

2 | Poród bez przyspieszaczy

– Bo chwała za wynalezienie oksytocyny, ale tak jak wszyscy nie bierzemy insuliny, żeby nam poziom cukru regulowała, bo nam kurna ten system działa i insulina się produkuje, kiedy trzeba, tak samo oksytocyna niech będzie stosowana w uzasadnionych przypadkach. A trzy metody przyspieszania (tyle zastosowano u mnie: czopki, kroplówa, przebicie pęcherza) dla zdrowej baby ze zdrowym dzieckiem i naturalnie w terminie rozpoczętym porodem, to powinien być kryminał dla zarządzającego szpitalem.

Bo to jest wyjątkowy moment i proszę mi go nie przyspieszać! Mam do niego prawo. Krwa! Mam prawo leżeć i kwiczeć przez siedem godzin. Bo to wyjątkowe, jedyne. Naprawdę. Nowy Człowiek. Cud. Z innego człowieka. To był mój Pierwszy Raz. Nawet głupie onety wiedzą i rozpowszechniają, że pierwszy seks to powinien być powolny, romantyczny, jedzenie, świece, prysznic, światło, ubrania, zapach… Bo przeżywanie seksu to coś wielkiego i bo to pierwszy raz. Jedyny. To samo powinniśmy mieć wdrukowane w świadomość z porodem. Jeśli nie bardziej!

– Bo naturalne jest normalne, dobre, nikomu nie zagraża, cały proces jest optymalnie dla mnie rozwijany przez udoskonalane przez tysiące lat kobiece ciało. Będę robiła, co czuję. Bo bez przyspieszaczy zapewne będę czuła.

W szpitalu zabrakło asertywności. Teraz mówię, że nie rodziłam. Odebrano mi poród. Odebrano mi TEN Moment. Z Nim. (Powinien być z Nimi.) Jedyny. Już się nie powtórzy.

Szkoda. Bardzo.

Dobrze, że ciąża i macierzyństwo dają hormony wyluzowywujące, bo bym zabijała.

A teraz siedzę na kanapie, spisuję swoje myśli i pogryzam winogrona. I tak ma zostać – w kolejnej ciąży nie zamierzam nie będę się stresować. Nie warto.

A po porodzie będę szukała wśród personelu informacji o tym, jak odciągać mleko.

Więcej w tym temacie: