rules for decluttering toys by a minimalist mom - Slow and Happy blog

5 zasad minimalizowania ilości zabawek 🧸

Ojojoj. Temat brzmi groźnie. Chcesz ograniczać dzieciom zabawki?! Jak to?! Niech się bawią! Co z tego, że Ty nie lubisz plastikowych i piszczących!? To. Są. Dzieci!

Tak. Dzisiaj o wywalaniu zabawek naszych dzieci. Będziemy wywalać.

Bo to rodzice są rodzicami, którzy mają prawo, a chyba i moralny obowiązek wychowywać i kształtować to swoje potomstwo, aby wyrosło na dobrych, dorosłych, radzących sobie w życiu ludzi.

To my, rodzice, mamy nie tuczyć dzieci samymi hotdogami ze stacji benzynowej czy innymi nimmzwei-witaminami. To my, rodzice, mamy tłumaczyć, że nie wolno bić brata. To my, rodzice, mamy dbać o to, by nasze dziecko nie spędzało czasu z pijaczkami, narkomanami i zboczuchami.

Kształtujemy tych małych ludzi poprzez to, jak my się zachowujemy, co robimy, jak odnosimy się do innych ludzi, jak wygląda przeciętny dzień w naszym domu, dokąd i w jakim celu wychodzimy lub wyjeżdżamy z domu, jakie przedmioty posiadamy (zestaw do manikuru, playstation, książki czy kurnik w ogrodzie), jaki mamy do tych rzeczy stosunek, czy o nie dbamy, jak reagujemy na deszcz… Wszystko co jest i co się dzieje, i mówi wokół człowieka, kształtuje go.

Tak jak mamy prawo wybrać, czy siedmiolatek będzie oglądał pana Astrofazę czy jakieś bardzo brzydkie filmy / bajeczki, tak jak nie zatrudnimy nauczyciela, co do którego chodzą słuchy o jego niemoralnych zachowaniach, tylko innego, poleconego, o dobrej opinii, tak samo mamy prawo (powiedziałabym nawet, że obowiązek) wybierać przedmioty, które mają w swoim zasięgu nasze dzieci.

I tak jak mamy prawo wybrać zakupienie dzieciom normalnych ubrań i pranie ich wszystkich razem w pralce, a nie zakupienie ciuchów ażurowych, jedwabnych, delikatnych i farbujących, z których każdy wymaga oddzielnego, ręcznego prania i specjalnej troski, tak samo mamy prawo wybierać zabawki, biorąc pod uwagę naszą – rodziców, wygodę. Dokładnie tak. Szczególnie jest to ważne przy maluszkach, które jeszcze nie potrafią zająć się swoimi przedmiotami lub przy starszakach, którzy tego robić nie chcą. Dzieci są naszymi skarbami, a jednocześnie świat nie kręci się wokół nich.

Każdy rodzic wie, że gdyby na pewnym etapie życia dziecka odpowiadał na każdą jego potrzebę czy prośbę, to nie dałby rady zarobić miliona ani nawet grosza, ani ugotować obiadu, ani powiesić prania, ani ubrać dziecka na dwór, bo w połowie ubierania wychodzi jakaś potrzeba.

Łagodnie i z klasą, ale ciachniemy te zabawki.

Minimalizm że co?

U mnie minęło jakieś dziewięć lat, odkąd jestem minimalistką, czyli człowiekiem swobodnie i z gracją wyciachującym ze swojego życia tyle przedmiotów, ile się da. Dzisiaj nie mam problemu z rozstawaniem się z rzeczami (ok, są jakieś wyjątki). Większość kategorii przedmiotów w moim domu jest dobrze uporządkowana, rzeczy umieszczone są na swoich miejscach i od czasu do czasu ponownie przeglądane.

Jeszcze dwa, trzy lata temu zabawki Chłopców były dla mnie tą trudniejszą kategorią. Dzisiaj chyba już nie są.

Korzystając z mojego niemal 6-letniego doświadczenia jako matki minimalistki, pokażę Wam moje zasady minimalizowania ilości zabawek.

Korzystajcie i sprzątajcie, zbędne rzeczy usuwajcie,

czystym tlenem oddychajcie, na roztocza nie patrzajcie!

Zasady usuwania zabawek od matki minimalistki

(Spisane, gdy Chłopcy mieli około 4 i 2 lata. Aktualizację dla nieco starszych umieszczę na dole).

Mówiąc o minimalizowaniu ilości zabawek, mam na myśli akcję polegającą na:

  • przejrzeniu wszystkich zabawek, które dzieci posiadają (w ich pokoju, innych szafach w domu i piwnicy)
  • zadecydowaniu, które z nich pozostaną w ich pokoju.

Tak, wybieramy, co zachować, nie koncentrując się na tym, czego się pozbędziemy. Trochę jak w metodzie Marie Kondo.

Dlaczego? Ponieważ my, rodzice, chcemy skupić się na tym, z czym nasze dzieci będą spędzać czas. Szukamy tego, co dla dzieci dobre, co przynosi im radość i kształtuje umiejętności. Resztą zajmiemy się później. Teraz jesteśmy na etapie wybierania skarbów dla naszych osobistych Małych Ludzi.

Jak zacząć?

Kiedy będziesz gotowa na wyzwanie pozbycia się bezsensownych zabawek:

  • znajdź czas, kiedy dzieci nie będzie w domu,
  • wszystkie zabawki umieść w jednym miejscu.

Ta metoda jest znacznie łatwiejsza niż przechodzenie przez kilka zabawek każdego dnia.

Kroki przedstawione poniżej są logicznie uporządkowane.

Najpierw patrzysz na najważniejsze osoby w tym temacie: na Wasze dzieci. Na tym etapie usuwasz największą liczbę zabawek.

Następnie rozważasz swoje (tak!) potrzeby, które dodają więcej przedmiotów do kupki sprzedać, oddać, wyrzucić. (Powtórzę. Zasady dotyczące minimalizowania ilości zabawek tworzone są z myślą o całej rodzinie: dzieciach i rodzicach).

Później przeprowadzasz kontrolę bezpieczeństwa, podczas której pozbywasz się może paru przedmiotów, ponieważ zakładam, że nie jesteś kolekcjonerką niebezpiecznych rzeczy!

Ostatni krok jest dodatkowy, dla osób dbających o kwestie środowiskowe lub dla tych, którzy w tym momencie wciąż będą mieli wiele zabawek i potrzebują kolejnej reguły, aby zmniejszyć ich liczbę.

1 | Weź pod uwagę zainteresowania dzieci.

Czy pamiętasz, czym najczęściej bawią się Wasze dzieci? Jeśli nie, przypomnij sobie, które zabawki widzisz na co dzień wyjęte z ich miejsca, z szafek lub nawet wyciągnięte z pokoju dzieci. Przypomnij sobie, które zabawki sprzątasz z powrotem na ich miejsce każdego wieczoru. Chciałoby się dać im karę, dzieciom czy zabawkom, wszystko jedno, i te co niesprzątnięte – wynieść do piwnicy. Błąd, błąd. Trzeba na odwrót.

Zabawki powyciągane, rozwalone na dywanie to są najczęściej używane zabawki. Co oznacza: najlepsze zabawki.

Pozwól im zostać. Okaż szacunek dla wyborów dziecka. To jednocześnie pomoże Tobie jako rodzicowi. Bo to są te zabawki, które angażują, zajmują dziecko.

2 | Weź pod uwagę swoje plany dotyczące dzieci.

Zainteresowania dzieci to jedno. Kolejną rzeczą mogą być Twoje plany wobec dziecka. Jeśli chłopcy bawią się w danym okresie tylko samochodami, ale chcesz, aby trenowali swoje umiejętności manualne i wyobraźnię przez wiele lat, bawiąc się klockami, zostaw w ich pokoju i samochody, i klocki.

Ustalając tę ​​zasadę, nie mam na myśli odciągania dziecka od jego zainteresowań ani zmuszania do zabawy tym, czym Ty chcesz, aby się zajmowało. Ta zasada po prostu umożliwia zabawę tym, co Twoim zdaniem byłoby korzystne dla Twojego dziecka. Oznacza to ułatwienie mu zauważenia przedmiotów, które dla niego wybrałaś. Bo usuniesz ten nadmiar, który nie interesuje ani dziecka, ani Ciebie.

Możesz inicjować zabawy wybranymi przez siebie zabawkami, włączając w zabawę także ulubione zabawki Twojego dziecka.

A nadmiar? Zabawki, których nie chcesz w domu lub w rękach dziecka i te, których dzieci nawet nie zauważają? Większość z nich to prezenty lub inne zabawki, które weszły do Waszego domu bez Twojej kontroli.

Zbyt hałaśliwe, zbyt automatyczne, brzydkie, nieodpowiednie do wieku dziecka lub niezgodne z wartościami Waszej rodziny? Czas się ich pozbyć bez poczucia winy.

Podziel je na kategorie sprzedać, oddać, wyrzucić. Z tymi ostatnimi od razu zadziałaj. Dwie pierwsze grupy rzeczy umieść poza zasięgiem wzroku dzieci i powoli usuń je z Waszego domu.

Mogą być też rzeczy, które przechowujesz na czas, gdy dzieci będą starsze. A przechowuj, choć to niezbyt miłe.

3 | Weź pod uwagę swój komfort.

Posiadanie zestawu klocków rozwija i sprawia przyjemność, nawet rodzicowi. Ale posiadanie zbyt wielu klocków (wiem, że z perspektywy konstruktora klocków zawsze jest za mało) jest… bolesne. Czujesz to na spodzie stóp, gdy jest ciemno. A jeśli spróbujesz uniknąć bólu stóp, możesz złapać ból pleców po długich minutach zbierania małych elementów.

Rozumiemy już, na czym polega brak komfortu rodzica spowodowany pewnymi zabawkami?

Teraz ważny akapit:

Bycie rodzicem oznacza posiadanie dziecka. Posiadanie dziecka oznacza posiadanie dodatkowych przedmiotów. Posiadanie dziecka oznacza miłość, zabawę, wspólny czas, czas na zabawy i trochę poświęcenia. Ale posiadanie dziecka nie znaczy, że musisz zmienić się w zbieracza zabawek, menedżera zabawek, warsztat naprawy zabawek i niewolnika zabawek. Spędzanie zbyt długiego czasu na porządkowaniu rzeczy dzieci nie jest niczyim powołaniem!

Także zupełnie bezwstydnie zastanów się, które zabawki lubisz (tak, Ty!), a których nie. Pomyśl o tym, ile uwagi wymaga każdy przedmiot (naprawy, mycie, składanie części, wyciąganie zza mebli itd.).

Jeśli coś sprawia trochę przyjemności dziecku, ale Ciebie doprowadza do szewskiej pasji, w wyniku której złościsz się, nawet na dziecko, to… może lepiej się tego pozbyć, przynajmniej na jakiś czas?

4 | Weź pod uwagę bezpieczeństwo.

Ten punkt wydaje się oczywisty i pozornie nie wymaga wyjaśnienia. Nie pozwalasz trzylatkowi bawić się zapałkami, ostrymi nożami, igłami i kablami oraz urządzeniami podłączonymi do prądu. Jestem pewna!

Ale poczekaj. Myśląc o bezpieczeństwie, nie mam na myśli tylko usunięcia tak niebezpiecznych rzeczy.

Sugeruję połączenie bezpieczeństwa i poprzedniej zasady minimalizowania zabawek: komfortu. Zastanów się, jak pozbyć się wszystkich zabawek wymagających uwagi rodziców, gdy dziecko ich używa.

Przykład? Zabawki z małymi częściami dla dziecka, które mogłoby włożyć je do ust i połknąć. Lekkie i niestabilne duże zabawki lub meble (na przykład zabawkowa kuchnia, bujany fotelik) dla małych dzieci, które uczą się chodzić, opierając się o meble. I kończysz jako przytrzymywaczka fotelika, co by się razem z młodym nie przewrócił.

Spróbuj usunąć każdy przedmiot, który spowodował ból dziecka, nawet jeśli było to coś w rodzaju bólu palca po spotkaniu ze spinaczem do bielizny. Odłóż je na jakiś czas w miejsce niedostępne dla dzieci, aż dziecko będzie w stanie zrozumieć, jak to działa, jak uniknąć zranienia… i stresu rodzica.

Uwzględnienie bezpieczeństwa ułatwia pożegnanie się z kilkoma przedmiotami więcej.

5 | Weź pod uwagę środowisko.

To opcjonalna część moich zasad dotyczących minimalizowania ilości zabawek. Nie wydaje się może tak konieczna dla Ciebie i dziecka (chociaż wpływa na Wasze zdrowie). Ale jeśli mieszkasz w części świata, która ma się dobrze ekonomicznie, to nawet jeśli masz tylko kilku przyjaciół lub członków rodziny, którzy odwiedzają Was od czasu do czasu, i jeśli Twoje drugie pół nie popada w minimalizm (a może nawet mówi w języku miłości prezenty), to prawdopodobnie możesz sobie spokojnie zatonąć w ilości zabawek, które mają Wasze dzieci.

Zapoznaj się więc z podstawami kwestii dbania o środowisko i podejmuj małe kroki, podejmuj małe decyzje. Jeśli masz wybór między pozbyciem się plastikowego samochodu lub drewnianego samochodu, pozwól dziecku bawić się drewnianym.

Kiedyś spisałam moje genialne zasady ograniczania liczby prezentów, obowiązujące nasze rodziny i przyjaciół, aby ograniczyć rzeczy dzieci.

Czekaj, czekaj! A gdzie są liczby?

Minimalistyczne zabawy, takie jak lista 100 rzeczy, są fajne, ale ja nie powiem Ci, jaką liczbę zabawek powinno posiadać Twoje dziecko. Ekstremalne eksperymenty rób na własną rękę 😉 Choć tak po prawdzie, na ekstremalne masz moje pełne błogosławieństwo.

Nie zrażaj dzieci nagłymi, dużymi zmianami. Bądź łagodna.

Najpierw usuń nieużywane, problematyczne i niebezpieczne zabawki.

Jeśli nie robiłaś wcześniej oczyszczania pokoju dzieci z nadmiaru zabawek, nawet przy tych małych krokach zobaczysz zmianę.

A później przejrzyj od czasu do czasu wszystkie lub jakąś porcję zabawek, stosując te same zasady.

Aktualizacja – dzieci nieco starsze

Ten tekst pisałam, gdy nasi Chłopcy mieli około 2 i 4 lata. I na wtedy ten sposób postępowania z zabawkami był idealny.

Pozmieniało się od tego czasu. Chłopaki mają teraz 5 i 3 lata.

Po pierwsze, rzeczy jest więcej. Bo oprócz typowych zabawek, czyli klocków i pojazdów, doszło więcej książek, książeczki z zadaniami, kolekcje rysunków i… po prostu więcej zabawek, tzn. nowe rodzaje zabawek typu klocki Lego, podczas gdy stare, te mało-dzieciaczkowe typu wielka betoniara wciąż są regularnie bawione.

Po drugie, Chłopcy dostali swoje swoje szafki (tak, jestem tą strasznom matkom, która w ciąży nie kupowała dzieciom mebli, bo i po co?! Żeby się o nie obijać?! Metraż za duży mam czy jak? Ubrania mieszczą się w naszej szafie, a póki brzdące nie umieją po sobie sprzątać, na co im szafki?! Te minimalistyczne pięć zabawek na krzyż mieli w pudłach i już), w momencie gdy rzeczy zaczęło być więcej i gdy już byli na tyle duzi, żeby rozumieli (przynajmniej Starszy) ideę chowania zabawek na półki.

Teraz Chłopcy dobrze wiedzą, jak powinien wyglądać ich pokój (i mój! Ale najpierw wynieście zabawki z mojego pokoju). Wiedzą, że powinni o to dbać. Raz udaje im się dbać bardziej, raz mniej.

W sumie pozostawiam sprawę im. Kiedy chcę odkurzyć, potrafią doprowadzić do sytuacji, że podłoga jest pusta.

A kiedy już nie potrafią, albo kiedy ja uznaję, że coś tu za dużo jest, nie dają rady sprzątać, część zabawek tylko wyciągają, ale się nimi nie bawią – wtedy podczas któregoś z wyjść ojca z dziećmi robię przegląd mniej więcej wg klucza opisanego powyżej.

A jeśli chcesz krok po kroku uprościć życie swoje, dorosłego, skorzystaj z Upraszczacza życia, pomocy w postaci kart pracy. Szczegóły tutaj.