Kleszcze, unschooling i pochwała ☀️🌳🦟 nie-chce-mi-sięnia

Jeśli jesteś ciekaw, o czym śnisz i chcesz wiedzieć, jak pokręcone miewasz sny, to nastaw sobie kilka budzików na noc.

Normalnie wybudzamy się na ogół w fazach snu, kiedy mózg robi coś innego niż wplątywanie nas w dziwne historie. Natomiast gdy weźmiesz siebie z zaskoczenia, budzikiem… No ja byłam bardzo zdziwiona, a nawet przestraszona. Dobrze, że tego wszystkiego nie przeżywamy na trzeźwo i w ogromnej większości – nie pamiętamy.

A wszystko to w ramach oduczania Młodszego siusiania w nocy. Od trzech tygodni mam nastawione kilka budzików na noc, po czym budzę Syna na siusiu na nocniku. Zeszliśmy już od pięciu do trzech pobudek, więc może ma to sens.

jak oduczyć trzylatka nocnego moczenia

Czy ja mam Wam przypominać, że minimalizm daje multum korzyści? Jeśli jeszcze tego nie kojarzycie, przeczytajcie ten artykuł, więcej artykułów albo całe książki.

A już w tej chwili możesz zrobić eksperyment ku minimalizmowi (i odcinaniu się od świata reklam i sklepów).

Opis eksperymentu: umyj umywalkę gąbką i mydłem. W kostce, w płynie – co tam masz pod ręką.

I zobacz, czy efekt różni się od tego po wysmarowaniu umywalki cifem w chemiochronnych, plastikowych rękawicach.

Jeśli wyjdzie Ci, że umywalka jest czysta tak jak czysta ma być po jej myciu, wtedy uznaj, że dostałeś od życia pieńkiem w łeb i pozwól temu pieńkowi pozmieniać struktury swojego myślenia.

Zacznij na każdym kroku zapytowywać siebie o sens tego, co robisz, jak robisz i jakie graty masz w domu, jakich gratów czy substancji używasz, jak spędzasz czas…

Pamiętaj, że z każdej złotówki wydanej na cifa, akrylowe szmaty i poliestrowe, prundem strzelające koce, jakoś tak ponad połowa leci w postaci vatu, pitu i innych na wspieranie żałosnej organizacji państwowej z kartonu, na obszarze której to organizacji władztwa przyszło nam przyjść na świat.

Jeśli chcesz zrobić rewolucję, sam rozmnażaj kwiatki, a najlepiej i jedzenie swoje (- poucza Babka z Bloku), by nie latać co chwilę do sklepów, które odsysają Twoją gotówkę do tych wszystkich mord z tiwi, a także policji, państwowych szpitali, wspaniałych i o wiele mniej wspaniałych nauczycieli… Fundujesz nauczyciela, który przez fundowanego przez Ciebie prawnika zostaje oskarżony o molestowanie, później fundujesz im sprawę sądową, więzienie dla nauczyciela z jedzeniem lepszym niż dla chorych i słabych w szpitalach oraz pensję nowego nauczyciela, a wcześniej to osoby poszukującej i rekrutującej kadrę…

A może wystarczyłoby samemu pokazać dziecku Worda, Excela i niech zaliczy u jednego urzędnika? (Istnieje coś takiego legalnego jak edukacja domowa, gugluj, nie idealna, ale to jedyne, co mamy na ten moment jako alternatywę wobec szkoły).

Zaraz, zaraz. Może nie gugluj. Ja od jakiegoś czasu używam wyszukiwarki duckduckgo, na komórki ma swoją aplikację – przeglądarkę. Ponoć najmniej śledząca z dzisiaj dostępnych. Ale prawda, że nie czyta Ci w myślach jak gugiel, czyli wyniki jej wyszukiwań bywają słabsze. Czasem to nie ma znaczenia, czasem ma.

Pan Gugiel zirytował mnie ostro. Nie pozwala mi sprawdzić poczty na moim kompie, ale w innej niż mój dom lokalizacji. A ja bym chciała, żebym mogła sprawdzić wszędzie, znając login i hasło!!

Także małymi krokami będę próbować wyprowadzić się z tej wygodnej, ale jak widać chamskiej usługi.

Mąż chciał gdzieś wśród swoich znajomych zareklamować mojego bloga. Po czym stwierdził, że tu są jakieś wpisy o podpaskach!

Wyśmieją mnie. Wymyśl coś.

Sory, Kochanie, podpasek i nastawiania ludziom łbów na zdrowszą pozycję nie wyrzeknę się!

Pisałam nie raz, że na ogół najzdrowszą postawą jest ta środkowa.

Na przykład nazistowskie utabelkowanie, uporządkowanie całego życia wraz z kalendarzem i przestrzeganie tego pod groźbą własnomózgowo wymyślonej kary nie tylko jest nieprzyjemne, ale i często mniej skuteczne niż luz.

Oto i przykłady. Bowiem istnieją momenty, kiedy nawet Mąż-pedant pochwali moją postawę nie chce mi się.

Wysłałam mu informację, że Młodszy jeździ już sam na dwóch kółkach. On pyta: Jak to zrobiłaś?

No to mówię szczerze (znak zodiaku: Strzelec, szczerość ponad wszystko) i otwarcie: Nie chciało mi się za nim z tym kijem…

I Mąż przyznał, że tego właśnie jemu brakowało.

Drugi przykład to taki, że jak chwilowo jestem w innym województwie niż Mąż, to zdarzyło mi się przespać kilka nocnych budzików na siusianie Syna. Bo Mąż często musi mnie uświadamiać, że budzik… I co? I nic. Sucho. Dzięki temu zdecydowałam się kolejnej nocy ten konkretny budzik pominąć. I co? Sucho. A ja nie wstaję pięć, tylko trzy razy na noc.

Także polecam, raz na jakiś czas, dla lepszego oglądu sytuacji zapędzić w róg wewnętrznego, otabelkowanego nazistę, bo jak się okazuje – gdy pozwolimy sobie machnąć ręką na tabelki – Życie działa inaczej.

Tak sobie patrzyłam na Młodszego, a może na obydwu na raz. I zobaczyłam jasno.

Do tej pory czegoś chciałam, coś przeczuwałam, czemuś ufałam, a coś odrzucałam, ale niekoniecznie składało mi się to w całość, w którą mogłabym uwierzyć. Chodzi mi o kwestię uczenia dzieci. Czy na serio unschooling? Czy jednak zajęcia dodatkowe? Zachęcanie do nauki, książeczek, rozwiązywania zadań?

Zobaczyłam jasno. Że zadaniem rodzica i zadaniem każdego dnia życia dziecka jest podtrzymywać w dzieciach to, żeby nadal były wspaniałe (i kontaktowe). Uczenie konkretów nie jest takie ważne, bo poza czytaniem i podstawami liczenia jest to jak strzelanie na oślep. Nie wiemy, jak świat będzie wyglądał w przyszłości ani czym nasze dziecko będzie chciało się zajmować. A jeśli będzie wspaniałe, radosne, obmacane z życiem, z tym, że są piękne biedronki, i że są kłopoty, że można samemu wyhodować i zjeść rzodkiewkę oraz że policja nie znajdzie złodzieja, to to dziecko odnajdzie się w życiu takim, jakie jest.

Także zaczynam na serio widzieć unschooling (olanie tego, czego dziecko powinno się nauczyć wg urzędników czy innych ludzi – mam tekst o tym do przeniesienia ze starego bloga), pod warunkiem, że podtrzymujemy wspaniałość i aktywność dziecka, spotykamy je z innymi ludźmi i zachęcamy do poznawania życia.

Czy słuchacie się mnie oraz wszystkich niuejdży i praktykujecie postawę wdzięczności? Czy dziękujecie za to, że akurat nie pada / pada, że jakiś powolny pojazd zjechał przed Wami z drogi, że dzień się udał i tak dalej?

Ja tak robię, choć pewnie mogłabym więcej. Ale jednak sobie to w swoją codzienność wdrukowałam. Im bardziej w ten sposób postępujesz, tym bardziej dzieje się tak, że… albo tym częściej zauważasz to, że od zawsze było tak, że…

przychodzi do Ciebie wiele dobrych przypadków, zbiegów okoliczności.

Przykład z ostatniego tygodnia.

Miałam pójść na badanie i racji jego rodzaju nie byłam pewna, czy mam się rejestrować w budynku dużej rejestracji czy w budynku rejestracji jednego działu. Poszłam do dużej, nie będąc pewna, a kolejka duża i niezbyt postępująca.

Uznałam, że wykażę się asertywnością. Otworzę buzię, choć w szkole wytresowali nas na coś odwrotnego. Wyjdę poza szufladkę osoby grzecznie stojącej ze swoim numerkiem.

Zaczepiłam pierwszą osobę z plakietką, czyli jakiegoś pracownika tej instytucji (prywatnej! rąbać siekierą zusy i nfzty) z pytaniem, czy na takie badanie to tu czy tam.

Kobieta mówi mi, że i tu, i tam może być, a ona jest właśnie z tej drugiej, małej rejestracji i za dwie minuty będzie na stanowisku.

Podziękowałam.

Zobaczyłam, że kolejka się nie rusza.

Poszłam do drugiego budynku. Byłam pierwsza w kolejce.

I uwierzycie, że ze wszystkich pracowników tej instytucji, których mogłam zagadać, akurat koło mnie przechodziła babka, pracująca na takim stanowisku, że mogła mi znacznie przyspieszyć moją sprawę, a akurat plątała się nie po tym budynku, w którym powinna być…?

Dodatkowo od tygodnia bez problemu znajduję miejsce parkingowe w okolicy, w której jest to częściej niewykonalne niż wykonalne.

Też tak możesz mieć. Trochę trzeba wyluzować od tabelek, trochę gębę do ludzi otwierać, a trochę uwierzyć w Stwórcę czy co tam chcecie.

Jadłam dzikie maliny w lesie, a nawet chyba parku narodowym. I to nie dwie, trzy, liche i z przypadku tylko tyle, że można poczuć, że się jadło.

Przy mojej anemii, przy tym naszymdzisiejszym jedzeniu, którego wartości są bliskie wartości kartonu – to cud.

Dzikie maliny. Lepsze niż bio eko organik witaminy.

Naturalne, przyswajalne.

Jeszcze jedna myśl z wycieczek: długie spódnice rządzą. Kiedy sikasz, to nie świecisz swoim niczym. To zwiększa komfort psychiczny. Znacząco. Hakujesz system.

To był mój Pierwszy Raz z kleszczem w ciele mym. I wiecie co? Ja wiedziałam, co zrobić tak, jakbym robiła to dziesiątki albo i setki razy (robiłam wcześniej zero razy w tym żywocie).

Nie, nie wołałam ekspertów. Nie pytałam gugla. W nosie miałam słyszane x razy na wakacjach rieklamy szczepionek przeciwko czemuśtam odkleszczowemu. Nie spieszyłam do zmachanej życiem i powolnej urzędniczki państwowego ramienia o nazwie nfz.

Wiedziałam, że tego ma nie być na mojej skórze i wiedziałam co i jak z tym zrobić. Bo my jesteśmy doskonałymi zwierzętami. Doskonałymi! (Póki ufamy sobie, a nie podpieramy się ekspertami, bo z ekspertami to tak, jakby osoba o dwóch zdrowych nogach łapała za kule albo siadała na wózku). Jerry Mander przypuszcza, że podobnie w dawnych czasach ludzie po prostu wiedzieli, które zielsko można zjeść, a które nie.

A co robią z kleszczami ekolodzy? Wiemy, że nie odstraszają ich chemią z plastikowych butelek. Gdy znajdą na sobie, to wielbią koegzystencję z tym gatunkiem, czy jednak delikatnie wyciągają, śpiewają dla zniwelowania stresu u zwierzęcia i sadzają je na swojego psa? Na psa sąsiada?

Ze spraw dużych i poważnych.

Jak to jest, jak babka nie pracuje?

Sformułowałam sobie, właściwie sama do głowy wleciała, pozytywną odpowiedź na to, dlaczego siedzę (i wstaję) w domu, dlaczego przez większość dnia jestem żoną, mamą i panią domu.

Negatywne odpowiedzi w stylu A wolisz sam obsługiwać swoją żonę czy zlecasz na zewnątrz? nie są mile widziane w towarzystwie 😉

Oto więc moja odpowiedź:

Fajnie tak jest.

Przynajmniej jedna osoba ma czas na rodzinę, dom, na dzieci.

A Mąż też ma więcej czasu dla siebie, bo po pracy nie musi współdzielić obowiązków domowych.

Ładnie, co?

Tak to można pracować / blogować.

Jeśli jeszcze Wam mało lektury, są takie trzy miejsca, które chciałabym, abyście przeczytali niemal od deski do deski. Jeśli ktoś ceni męża wyżej niż szefa i dziecko wyżej niż własną wygodę i manikury:

  • The Transformed Wife – Lori
  • Słowiańska – Anna – czytajcie od końca, najnowsze teksty to już bardziej zaawansowane niuanse, a bardzo życzę ludzkości, aby wdrukowała sobie podstawy
  • Kultura Słowiańska – Michał albo Jędrzej, sama nie wiem – albo lecicie od końca, albo w prawej szpalcie (na komputerze) macie linki do abecadła, czyli właśnie rdzenia i podstaw