Smalec, Pytanie na śniadanie 🎨 i wszystko, co pomiędzy

Jak alternatywnymi ludźmi jesteśmy pokazuje fakt, że z wakacji nie przywieźliśmy żadnych kupnych pamiątek, ale jednego w tej kwestii żałujemy. W drodze powrotnej mieliśmy zaopatrzyć się w zapas… mierzejowego smalcu. Wyleciało nam z głów. Jeśli czegoś, to żałujemy właśnie tego.

Zupa z burakiem. Bo dzieci lubią smak, a matce poprawia wyniki krwi (bez zmiany samopoczucia na lepsze. Ani gorsze).

Młodszy: Czy Spiderman naprawdę tak wygląda?

Starszy: Nie, ale tylko takiego umiem.

[Narysować]. Czy to nie piękne? Brak kompleksów.

Czy tak wygląda blog z żurnala? Nie, ale taki jaki na ten moment umiem robić.

Czy jestem świetną matką? Jestem taką, jaką umiem być na dzisiaj.

I tak dalej.

To moje trzecie lato ze znaczącym użyciem długich spódnic. Polecam. Jest kobieco, a jednocześnie kobiece kształty albo patykowate nogi można schować tak, by nie przyciągały niepotrzebnej uwagi. Naprawdę nie potrzebuję wzroku obcych facetów, żeby wiedzieć, że jestem świetna.

Nie wiem, czy wiecie, że ja mam zawsze filozofię i plan działania. Co tydzień-dwa, góra trzy – nowe. Zawsze wiem, jak powinno być (tzn. to jakby coraz mniej, ale powiedzmy, że mam zarys) i co chcę robić. I to się szybko zmienia. Każdy system organizacji wytrzymuje tak do trzech tygodni.

W ubiegłym tygodniu w końcu doprowadziłam do spotkania dwa podejścia. Pierwsze z nich mówi o tym, że przede wszystkim jestem żoną, mamą, panią domu i człowiekiem, który chce jako tako spać każdej nocy, więc już nie mam czasu na nic więcej. Drugie mówi, że zdrowo to jest mieć coś, co lubi się robić, czas dla siebie, zasługujesz, blablabla, coś, co przytrzyma Cię po tej stronie ogrodzenia szpitala psychiatrycznego.

Czyli spisałam sobie plan, co chcę robić każdego dnia na blogu. Ba, miałam takie plany w przeszłości! Stworzyć i opublikować dziesięć pinów i jeden nowy tekst od zera do publikacji jednego dnia. Stąd mogliście czasem obserwować moje zrywy aktywności. A potem jej zupełny brak.

Tym razem plan miał składać się z absolutnie mini, maciupcich zadanek, po jednym na pięć dni tygodnia. Takie one maniunie, że już w pierwszym tygodniu nie dałam rady. Zobaczymy, jak to będzie dalej.

Mimo wszystko wolę ułożyć się w jakieś ramy niż czekać na nieprzewidziane pokłady czasu wolnego i zrywy weny. Oraz w nocy spać.

No ale jestem i piszę, to może nie taki słaby ten plan.

Skoro było o planach…
Tak wyglądała ostatnia niedziela, czyli dzień w miarę odpoczynku (robienia tylko tego, co na bieżąco niezbędne), dzień bez bloga, nawet bez włączenia wifi w domu (!!! umiecie tak?), kiedy to miałam posiedzieć na balkonie i poczytać (było!).

Kierowca zwolnił i powiedział Dziękuję. Za to tylko, że zeszliśmy na bok drogi, gdy chciał przejechać.

Widzieliście kiedy coś takiego? Może to ta karma – powracające pozytywne wibracje?

A dokąd jechaliśmy? Jak widać. I widać, w którą stronę iść.

Internet podaje, że w okresie grasowania kolejnej mutacji wirusa grypy i obostrzeń, związanych z nieadekwatną reakcją, przypadki tzw. śmierci łóżeczkowej u maluszków w USA spadły o trzydzieści procent.

Przyczyn doszukuje się albo w braku / ograniczeniu dostępu do szczepień noworodków, albo w fakcie, że wiele matek jest teraz w domach z tymi maluchami.

Czy pierwsza, czy druga przyczyna, czy obie jednocześnie, wniosek jest jeden: rąbać system siekierą. To organizacje państwowe narzucają głupio szczepienia, wkładając wszystkich do jednej szufladki, To system funkcjonuje dzięki podatkom, od paru dziesięcioleci rżnąc już nie męską połowę, ale całe dorosłe i coraz bardziej unisex społeczeństwo. Wszystko dzięki głupszym od buta feministkom, które łyknęły przekonanie, ze lepiej być stenografką czy sekretarką niż żeby cokolwiek dyktował jej jej ukochany mężczyzna, facet, za którym szalała, dla którego rozum straciła, którego pokochała, zwany mężem. I z tego wszystkiego femynystky mają śmieszną emeryturę (albo i nie) oraz znakomite usługi enefzetu. Każdy się sprzedać może, trochę taniej lub trochę drożej.

Polecam więc, czego sensowność potwierdzają omawiane fakty i procenty, rąbać system siekierą. A żeby to zrobić, musisz przejść na taryfę wio. Wolność i odpowiedzialność.

To miejsce nazywam: Jeśli mieszkasz w Wwie lub okolicach i chcesz mieć cały pałac dla siebie.

Młodszy oznajmił, że nie będzie spał, bo chce zobaczyć Mikołaja.

Czyli do grudnia? Ups.

Cisza, spokój i wiewiórki…

Jak sądzisz, komu najbardziej na Tobie zależy? Małżonkowi, rodzicom, dzieciom, dziumdziowi, ustalającemu harmonogram szczepień dla bydła, dziumdzi z urzędu paszportowego czy kasjerce w najbliższym sklepie?

O swojej rodzinie sam sobie pomyśl.

Ja dodam, że kasjerka obsługiwała Cię nawet w marcu, kiedy mało kto wiedział, że niebezpieczeństwo jest znikome. Natomiast wiele państwowych dziumdzi nie funkcjonuje do dzisiaj.

I teraz komu będziesz się kłaniał? Podziękujesz żonie za jej istnienie i zrobisz to, co dla niej ważne, czy pozostaniesz mężem na trzy minus, ale maseczkę i rękawiczki będziesz nakładał, jak pan plemiel przykazał?

No i najlepsze jest to, że na takim terenie jestem ja, Chłopcy, 3-4, a może więcej ochroniarzy i dwie panie sprzątające. I tyle. A nie mówiłam jeśli chcesz mieć pałac dla siebie…?

Wracamy ze spaceru.

Młodszy: Ciekawe, czy w domu nie ma pożaru.

Aha.

W tym roku pojawiły się pewne jewro-idiotyzmy. Bo czy ktoś mi wyjaśni, czy mieszkańcy albo odwiedzający tereny oznaczone takimi kawałkami metalu mają jakąś dodatkową korzyść, wynikającą z wydarzeń, związanych z postawieniem metalu? Czy tylko właściciele ziemi wokół cierpią, rodacy i bracia nasi, i siostry, że gdy chcą wybudować płot albo garaż, albo pomost na swojej ziemi, to od momentu wstawienia metalu muszą prosić o zgodę jakąś zasikaną Brukselę czy inne Ateny?

Nasz Syn ma pistola i Ty też powinieneś mieć

Młodszy, kiedy mógł wybrać sobie zabawkę, wziął zestaw szeryfa (przecież nie dzielnicowego 😀 ) z pistoletem.

Niektórzy uważają, że to straszne, że dzieci bawią się bronią lub zabawkową bronią. Weganie robią akcje w stylu polowaNIE dla dzieci.

Może skończę chemię i opracuję tabletki na tę przypadłość? (A może lepiej dożylnie?)

Otóż, ja, chociażby w podpisie pod nazwą tego bloga, i miliony ludzi poza mną, deklarujemy: rodzina jest najważniejsza.

A to, co najważniejsze, najdroższe, chcemy chronić, prawda? Jesteśmy w stanie dla tego wiele zrobić i absolutnie nie chcemy tego stracić.

Dlatego każdy jeden człowiek na tej planecie powinien mieć przyrodzone prawo do obrony własnej rodziny (i siebie!). Każdy men powinien móc mieć tyle pistoli, giwer i rewolwerów, ile chce.

Wystraszonym, lewoskrętnym myszkom dam do przemyślenia fakt, że gdy tylko w Jewropie jakiś zły człowiek wpadł na pomysł strzelania do tłumu, gdziekolwiek, to przypadkowi ludzie padali jak muchy. W US natomiast, gdzie w różnych stanach różny, ale sensowny dostęp do broni na ogół mają, strzelaniny z ofiarami w postaci przypadkowych osób zdarzają się niemal wyłącznie w strefach BEZ broni: na koncertach i w publicznych szkołach.

A teraz info dla myszek, fsruszających się powstaniami, w tym nadmuchiwanym dopiero od dziesięciu plus lat warszawskim, dla myszek w historii dłubiących. Otóż, drogie dziabągi moje: gdyby ludzie nie mieli po chałupach broni (i umiejętności korzystania z niej, nie teoretycznych!), to te powstania nie mogłyby zaistnieć.

Nazywacie tych ludzi bohaterami, podziwiacie, wzdychacie, zaśmiecacie miasta i pola pomnikami dawno zmarłych, a sobie nie chcecie dać szansy być jak oni?

Ja dzisiaj mogę odciąć sekatorem czy czymś innym kawałek drutu kolczastego z Majdanka i zacząć zaplatać wokół szyi Twojej żony, i zaciskać, mogę unieruchomić matkę Twą przy pomocy taśmy i lać jej do gardła legalnie zakupiony domestos. A Ty legalnie możesz stać, paczeć, zadzwonić na policję, stać, paczeć…

Przyjemnie

To jak, oddałeś w niedzielę dziesiątki minut swojego życia, a przed niedzielą jeszcze więcej (bo łapałeś ściek informacyjny), na wybór równy mniej więcej głosowaniu na prezenterkę Pytania na śniadanie?

Wyguglujta konstytucję, poczytajta, co ten osobnik ma w zakresie i nie traćta czasu za kolejne parę lat. Chyba że takie istotne jest dla Ciebie, kto będzie podpisywał i tak już klepniętą makulaturę, kto będzie podawał rękę nowo mianowanym profesorom czy dziadom sądowniczym oraz kto być może wyciągnie paru swoich ziomków zza krat. Ekscytujące jak Pytanie na śniadanie albo i mniej.

Lepiej pogapić się w gwiazdy!