policjant wstyd, wolność

Policjancie, czy ci nie wstyd?

Policjancie, czy ci nie fstyt?

Policjantem dzi-i-siaj być?

– Proszę zaśpiewać powyższe na dowolną melodię.

I zabieramy się za temat.

Otóż mocno fkuwia mnie, że jakieś mordy z telewizji znowu wymyśliły, że nakażą całemu narodowi klajstrować mordy.

Co nie jest w żaden sposób uzasadnione logiczne – o czym nawet pisać mi się nie chce, („matematyka królową nauk”, jak ktoś, kogo obserwuję, skomentował na Insta swojem podejście do szmat na mordę). Co nie jest też w żaden sposób uzasadnione prawnie. Sądy i sanepid cofają kary za brak szmaty, bo obowiązek szmat jest wprawdzie wydrukowany na kartkach, ale nie jest zgodny z wcześniej wydrukowanymi kartkami, tak zwanymi ustawami o s*aniu i d*maniu.

To noszenie szmat i wiele innych zakazów ma siem nazywać „żółta strefa”.

U nas w powiecie od paru dni jest „czerwona strefa”, bo paru – nomen omen – policjantów, zabawiło się z okazji i wskaźnik nowych chorych (nie zwłok, podkreślam) przekroczył bodajże 12 osób na 10 tysięcy czy cuś.

W ogóle pytam Was, jak my nazwiemy sytuację, gdy – odpukać – byłby prawdziwy kryzys, skoro zupełne nic albo byle katarek nazywamy „czerwonom strefom”.

Od miesięcy lud chodził bez masek (nie licząc sklepów), sąsiedzi mi nie umarli, trup po ulicach się nie ściele, ludzie nie chorują na to tak, żeby cierpieli katusze miesiącami, po prostu tragedii żadnej nie ma, nic się nie zmieniło. Ale lud grzeczny z dnia na dzień, bo jakimś pi*dom przekroczyło limit z papieru, lud włożył kagańce. Lud zastraszony.

Mamy teraz znajomą, która przeziębiła się i w tej wiekopomnej chwili postanowiła zrobić sobie test na tę grypę. Wynik pozytywny. A jej opis choroby? „Przeziębiona jak co roku”.

Dodajmy jeszcze fakt, że wiele testów było od początku błędnych. Dodajmy fakt, że normalni ludzie chodzą po ulicy, czasem się przeziębiają i nie robią sobie testów. Żyją normalnie, jak zawsze.

Wystarczą dwa stwierdzenia z poprzedniego akapitu, żeby wszystkie dane o zachorowaniach między bajki włożyć. A nie na ich chwiejno-płynnej postawie zakazywać czegoś lub nakazywać zdrowym psychicznie ludziom, którzy kurna ten kraj ciągną, robiąc i na swoją rodzinę, i na urzędnicze kuwety.

Ale lud grzeczny z dnia na dzień, bo jakimś pi*dom przekroczyło limit z papieru, lud włożył kagańce. Lud zastraszony.

Wstydu ani dumy nie macie, Polacy, śmieszni jak piosenki Cezika.

W szkole uczą Was o strajku dzieci z Wrześni. Fsruszacie się. Co tam się odbyło? Dzieci (DZIE-CI) zbuntowały się przeciw ówczesnych legalnym, niemieckim władzom i oświadczyły, że nie będą uczyły się religii i języka polskiego po niemiecku. Czy coś w tym stylu.

Sikacie w majty za każdym razem, gdy znów możecie wymachnąć flagą, pójść do muzeum, smętarza czy na piknik z okazji dudnionego w tiwi dopiero od dziesięciu lat Powstania Warszawskiego. Co się tam odbyło? Ano grupa młodych ludzi miała w du*sku zalecenia i ówczesnych niemieckich władz, i władz polskich, które miały zupełnie inny plan na ten czas. Ta grupka ułatwiła zniszczenie wielkiego miasta, wybicie tysięcy niewinnych ludzi, w tym tak zwanego kwiatu narodu, zniszczenie wielu dzieł kultury polskiej, których nie zobaczymy już w żadnych muzeum. Fsruszacie się, flagami wiewacie, minuty ciszy odczyniacie.

Inne powstania? Duma w nas rośnie, że się chłopy nasze chamskiej, choć legalnej władzy sprzeciwiały.

A stulecie bitwy warszawskiej? Co tam się odbyło? Czy nasi żołnierze klękali przed Ruskimi z rękami w górze, w geście poddania, a kobiety nasze leżały z nogami rozłożonymi, nie mogąc doczekać się…? No nie. Napier*li chamów i najeźdźców, którzy przyleźli atakować ich domy, ich rodziny, ich wartości, ich wspólne dobro.

A Wy dzisiaj? Nic się nie dzieje, a dajecie sobie ucinać wolność, dajecie sobie zmieniać tryb codziennego życia, dajecie sobie zamykać miejsca pracy, ograniczać liczbę klientów. Bo co? Bo legenda jakaś poszła fałszywa. Zmyślona bajeczka wpływa na Twoją rodzinę. A ty grzecznie kaganiec na mordę. I na Insta do aparatu się w tym mizdrzysz. Ciekawe, czy tatuowany numer więźnia z Majdanka wydałby Ci się równie sexy, gdybyś w tych czasach żyła, tam trafiła i smartfona z appkami miała?

A ty grzecznie kaganiec na mordę.

„No ale prawo”, powiesz.

„Srawo” – powiem ja.

Zastanawiam się, czy gdyby z dnia na dzień wprowadzono prawo, że każdy facet ma oddać swoją żonę na dwie noce w miesiącu Kaczyńskiemu, to czy też każdy by oddawał, bo „takie prawo” i „wszyscy tak robio”. Jeszcze byście sami za benzynę płacili, hehe.

Także, ludziska, wstyd. Powstańcom pomniki stawiacie, flagi wieszacie, a sami dajecie sobą pomiatać, mając zero honoru, zero dumy, zero człowieczeństwa (ino ślepe posłuszeństwo i niewolnictwo).

Wracając do tytułu tekstu: Policjancie, czy nie wstyd ci być policjantem? Czy nie wstyd ci kłusować na ludzi bez masek, biorąc pod uwagę, że to noszenie masek nie jest uzasadnione ani zdrowotnie, ani pandemicznie, ani prawnie? Czy to, że sąd unieważnił tak nałożoną na kogoś bez maski karę nie znaczy, że cała twoja chlebodajna instytucja powinna, drogi policjancie, automatycznie zaprzestać takiego karania? Bo jest nielegalne? Ale nie. Jedziecie z tym dalej, robisz to dalej. Chamsko uciskasz ludzi. Rodaków. Braci swych. To się nadaje jedynie na lincz, na powieszenie na latarni.

Szef ci każe. Aha. To ci historia. Gdybyś zgłosił się do pracy, i niechcący okazałoby się, że jest to obóz a’la Majdanek, i szefuńcio każe ci odkręcać ten kurek, co gazem na Żydów wali… – byłbyś posłuszny szefostwu?

A gdyby własna matka kazała Ci skrzywdzić własne dziecko? Zrobiłbyś to? Matki czeba słuchać!

Jesteśmy posłuszni zwierzchnictwu czy autorytetowi, dopóki ten nie jest patologiczny, tak? Zgadzasz się? Czy oddałbyś żonę na dwie noce…?

Wiecie co? Ja w ogóle za wolnością jestem, za niewtrynianiem się państwa w umowy między ludźmi, za najmniejszymi możliwymi podatkami… Kto miał kiedyś firmę offline, zatrudniał ludzi, ten kurna wie.

Ale zastanawiałam się nad tą minimalnością podatków. Że może policja akurat… przydałaby się w państwie? Kiedy ją wprowadzano np. w Anglii, ludzie protestowali, bo wcześniej sądzili się sami w społecznościach i nie chcieli żadnych obcych dziadów wysłanych z centrali. Z drugiej strony, ktoś bliski kiedyś mi powiedział, że gdyby nie policja, to w Polsce byłoby strasznie. I tak mi to przez lata wisiało, że policja musi być.

Ale teraz widzę, że w kwestii bezpieczeństwa jest jak w kwestii próchnicy. Większość ludzi płaci za prywatnego dentystę, mimo że nfz udaje, że też to robi (metodami sprzed 400 lat). I analogicznie, wielu ludzi, posiadających domki, płaci haracz firmom ochroniarskim, bo wie, że na policję może liczyć tak jak na państwowego kardiologa… będzie za rok i będzie ch*jowo – dziad wypełni swoje papierki, premię dostanie i czynastkę, a człowiekowi nic nie pomoże.

Nie bądźcie posłuszni patologicznej władzy. Nie dajcie sobie odbierać wolności. Nie zgłaszajcie się na ochotnika do Majdanka! LUDZISKA!

W Majdanku ludzie dużo pracowali, zabierano im 100% dochodu, za to zapewniony mieli dach nad głową, prysznice, łóżka (i to pewnie z prześcieradłami z bawełny czy lnu, nie z poliestru), codziennie porcję wege zupy z pokrzyw i obierków z ziemniaków, i transport do pracy.

Dziś zabierają nam może 70%, za to sam płacisz za dojazd z baraku noclegowego (sam musisz go kupić i urządzić) do baraku pracy, sam musisz kupić sobie jedzenie i zapłacić haracz zdrowotny. Nie idźmy w to dalej. Nie mów, że oddasz kolejne 30%, tylko żebyś sam nie musiał se dachu zapewniać. Chcesz dostać państwowy, czylu ch*jowy. Przeciekający. Zimne pifko i czipsy z jarmużu, Internet z gołymi babami i będziesz hepi.

Co więc proponuję?

Odważajcie się i rąbcie nakazy, i zakazy siekierą. Ignorujcie władze i jej funkcjonariuszy.

Czy naprawdę mam w głowie stawiać sobie pomnik, kiedy przejdę kilometr do sklepu, plus z powrotem, bez szmaty na mordzie? Dzisiaj stawiałam se. I dwa dni temu na placu zabaw.

Powstańcy Wwscy robili jakieś napisy na murach, jakieś sabotaże, podkręcali nastroje, ducha umacniali.

Więźniowie Majdanka, gdy dostali możliwość „upiększenia” miejsca swego aktualnego żywota, walnęli pomnik żółwia. Niby żeby „upiększyć”, ale tak serio przypominali sobie nawzajem: dla Niemca pracuj powoli.

Ruszcie mózgi. Jak nie macie odwagi nie nosić, to może szyjcie toto z firanki, prześwitującego tiulu albo ze swetra o wieeeelkich oczkach?

Puszczajcie wegańskie bąki zawsze, gdy mijacie funkcjonariusza. Czy coś…

A nie apelowałam?