koronawirus przemyślenia opinia blog

The virus 💭 moje przemyślenia na tę chwilę

The article may contain affiliate links.

Hej,

piszę do Was na kolanie, póki jeszcze wifi działa, bo sieci w telefonie teraz na przykład u nas nie ma.

Moja skromna teoria, bo wirus jest w Chinach od listopada, nie?

W grudniu pisałam Wam o tym (tutaj), że mocno chorujemy, cała czwórka, choć my z Mężem praktycznie w ogóle nie chorujemy (o tym pisałam tutaj).

I tera dodajemy fakty:

  • wirus jest w Chinach od listopada wg mediów
  • granice były wtedy i jeszcze przez długi czas otwarte
  • wirus jak widać bardzo łatwo się rozprzestrzenia, bardzo łatwo zaraża kolejne osoby.

Więc dlaczego nie mielibyśmy mieć tego wirusa w grudniu?!

Mąż pracuje akurat w miejscu, gdzie przychodzą osoby podróżujące, turyści, zagramanica. W Warszawie dużo jest takich.

Mąż pierwszy chorował, wiedzieliśmy, że przyniósł to z pracy. Poszedł nawet do lekarza, który powiedział, że wirus. Mąż miał kaszel, a kaszlu on nie miewa przy przeziębieniach/grypach.

Całą czwórką mieliśmy temp. koło 38-39 utrzymującą się przez dobre kilka dni, aż zdecydowałam się na leki zbijające, ja, naturalna.

Ja przy tym miałam na jakimś etapie męczący kaszel, a chwilami bardzo męczacy, taki że nie wiedziałam, czy wykaszlę to, czy ten atak kaszlu się skończy. Łaskotało w gardle i ani woda, ani kaszlenie nie mogło tego zabrać. Były takie momenty, może w ciągu trzech dni (wcale nie pierwszych).

Aha. Pierwszego dnia chorowania tego przez Starszego Syna (parę dni po początku choroby Męża; a ja z Młodszym jeszcze półtorej doby później padliśmy), spotkaliśmy się z dwoma osobami. Jedna padła jak mucha tzn. już następnego dnia była w łóżku z wysoką gorączką, potem był lekarz, wirus i tydzień w łóżku z gorączką. I zaraziła małżonka, szybko. Druga osoba zachorowała po może tygodniu i też mocno ją trzymało, z łóżkiem przez kilka dni.

Później chorowaliśmy w lutym, już lżej, chyba tylko ja i dzieci. I po tym lekkim przeziębieniu, już bez takiej temp., mi na parę tygodni został taki głupi suchy kaszel. Głupi, bo już byłam po chorobie, a jeden objaw został. Kaszlałam często i mocno, sąsiad pewnie myślał, że my się wyprowadziliśmy, a wprowadził się jakiś stary kaszlący dziad.

Taka moja skromna teoryjka.

Ale łobejrzyjcie Fenomenalną Katarzynę tak od 5:30 ze dwie minutki i zerknijcie na komentarze ludzi na dole. Tutaj.

Co jest nie tak?

Tak, przyznaję, że to mogło nie być to, albo że jeszcze do dziś przemutowało. Nieważne.

Na obecnym etapie, mając wgląd w info z gupich mediów i od ludzi prywatnych z Włoch (znajomi znajomych), i wiedząc, jak wygląda życie naszej rodziny (nie musimy nigdzie wychodzić), potencjalnego zarażenia ani chorowania nie boję się tak jak… Dla mnie wirus jest tylko dodatkiem do tego, co jakieś #$%^&*( być może chcą zrobić ludziom gospodarczo, ekonomicznie, politycznie.

Szczególnie, że w 2012 był przygotowany dla prezydenta US i dostępny dla wszystkich dokument, w którym było m.in., że przed 2030 czeka nas wirus, który w pół roku wybije miliony ludzi w każdym zakątku świata. Teraz ciekawe czy to już to, czy tylko jakaś słaba próba. I czego spodziewać się dalej. To nie teoria, taki dokument omawiano w mediach w 2012.

Nie tak są statystyki. Ja od dwóch dni trochę zaglądam w media, nie dla sensacji, ale żeby wiedzieć z grubsza, co i jak. Oglądajcie więc i Wy z umiarem, ale przede wszystkim rąbcie siekierą statystyki zachorowań. Myślicie, że to da się policzyć? Ile osób jest zarażonych, a przechodzi bezobjawowo? Ile osób ma objawy niezgadzające się z książkowym opisem tego dziadostwa, a i tak to jest to, ale lekarz leczy na co innego? Ile osób, jak ja, nie idzie do lekarza, bo i po co? To jest nie do policzenia, a na pewno nie w Wenezueli.

Nie tak są doniesienia o wyleczeniach i spadku zachorowań np. w Chinach. A szczególnie nie tak jest, że w związku z niby spadkiem nowych zachorowań Chiny sugerują obywatelom otwierać znów swe biznesy. Bo jeśli te same rządy i te same media mówią, że wirus można nosić przez pięć tygodni nawet bezobjawowo, że na metalu, plastiku i innych powierzchniach, klamkach do Waszego bloku może żyć przez trzy dni, to przecież 3/4 zdrowych ludzi, których spotykasz, albo 80% tych klamek – mogą Cię zarazić. Jeśli za wcześnie lud, nawet po chorobie wyleczony, wyjdzie z domów i będzie spotykał się i dotykał, to będziemy mieć drugą falę i następne, szersze jeszcze niż dziś – wypowiada się ekspert, Pani Strzelec.

Jak żyć?

Zakładając, że wirus rzeczywiście jest groźny (mocniejszy niż to co my i tysiące innych ludzi już mieliśmy w grudniu), to ja bym zamknęła cały świat na dwa miesiące. A potem postawiła pomniki wszystkim dostawcom-kierowcom-transportowi, magazynierom w sklepach, kasjerom, nawet lekarzom i pielęgniarkom, może jeszcze o kim zapomniałam.

Nauczyciele czy potrzebni są? Pierwszych ich premier zwolnił, na luzie. Policjanci już dzisiaj to kontrowersyjny temat. Bohaterami na co dzień są kurierzy i kasjerki, jak dla mnie i chyba dla moich dzieci też.

Także ja bym nie wychodziła z domu na Waszym miejscu, o ile nie chodzi o pracę, jeśli trzeba, lub o zakupy, jeśli trzeba (czyli raz w tygodniu, planujcie, planujcie, a nie łażenie codziennie, bo się zapomniało!).

Zdrówko?

Agnieszka Maciąg stworzyła fajne kompendium wiedzy odnośnie naturalnych metod na wajrusy, myślę że większość osób coś z tego ma w domu. Zachęcam.

Jak wytrwać z własnymi dziećmi we własnym domu?

Zajrzałam do paru blogierek i widzę, jak jęczą. (Trzeba było nie dać się zapłodnić jak własnego potomka nie chce Wam się ogarniać, albo jeśli nie nauczyłyście się tego przez kilka, kilkanaście lat).

Ja jestem ze swoimi dwoma Chłopakami na co dzień, nie posyłam do przedszkola, ani nie mam babć w pobliżu, więc dla mnie dzień jak co dzień.

Jedyne o co sugeruję szczególnie zadbać to o wybieganie, upust energii, a do tego tak bardzo zdrowe przebywanie na świeżym powietrzu i w zanurzeniu w naturze. Słońce, olejki eteryczne z sosny, ptaków śpiew.

Czyli codziennie godzinny, półtoragodzinny lub dłuższy spacer w lesie, gdzie nie ma klamek, a jeśli nawet raz na pięć minut miniemy jakiegoś człowieka, to nie musimy się o niego ocierać.

Przy tym zabraniam Chłopcom dotykać barierek, klamek przy wyjściu z bloku. Ja tego dotykam przez rękawiczki, tak samo jak w sklepie biorę rzeczy i dotykam kosza w rękawiczkach, które piorę po powrocie każdego dnia w gorrącej wodzie.

Poza tym ustalić limit tv/bajeczek/filmów/tableta. To dzieci nie uspokaja. To je hipnotyzuje, hibernuje, ale energia pozostanie i zemści się na Was później.

Tak, jestem na etapie lektury Four Arguments for the Elimination of Television i bardzo, bardzo gorrrąco polecam! To jest nie tylko o tv, ale i o Człowieku w dzisiejszym świecie (1978) w ogóle.

Co robić z dziećmi? Jeść posiłki, teraz jest na to czas. Gotować. A poza tym niech same trochę robią! Ja mam też asa w rękawie w postaci starych-nowych zabawek w piwnicy.

Myślcie, kombinujcie, a jednocześnie pamiętajcie, że dzieci nie są królami i nie mają prawa wchodzić Wam na głowę albo jestescie kupą a nie rodzicami.

Co robić jako dorosły?

Co robić, kiedy na plac zabaw nie, do kawiarni nie, do sklepu tylko w razie mocnej potrzeby itd.

Gotujcie pyszności i jedzcie w niespieszności.

Możecie zrobić powoli wielkie sprzątanie i odgracanie domu.

Pomedytować nad Życiem i priorytetami.

Popatrzeć w chmury.

Iść do lasu.

Tylko błagam, wiem, że to łatwe, ale: nie zakotwiczcie się na kanapie z pilotem czy laptopem z jutubem. Za dużo to naprawdę niezdrowo. Tak, jestem na etapie lektury Four Arguments for the Elimination of Television i polecam! Tak, czytałam znów Cyfrowy Minimalizm, dostępny już in Polish na Legimi. Podobnie jak Ostatnie dziecko lasu.

Jeśli musicie już coś oglądać, to na Netflixie dokument Minimalizm. A na jutubie Panią Hanię.

Albo poczytajcie, żeby zmienic temat, którym zajęta jest głowa. Nie chodzisz do fryzjera ani kawiarni, nie kupisz gofrów na mieście, ani szmatek, ani nawet książek papierowych. Grosz zaoszczędzony możesz zainwestować w abonament Legimi. Jest tam dostępna masa ebooków, w tym nowych i atrakcyjnych tytułów, które za 40 zł miesięcznie masz dostępne bez limitu. Ja mam dzieci i dom, to ostatnio wykupuję tylko 1000 stron za 20 zł. Jak nie masz czytnika, to Legimi działa też na komórce, tablecie i komputerze. Szczegółów dowiesz się i kupisz tutaj.

Możesz też po odkażeniu klamek i ubrania wierzchniego odpalić Enrique, pić wino i tańczyć.

O, śnieg pada.