zakupy minimalistki - budżet rodziny w dobie kryzysu, raport

Zakupy minimalistki 🛍️ kwiecień. Czyli kryzys ediszyn

Proszę bardzo. Mamy przyjemność żyć w czasach, gdy ktoś zainaugurował panikę, przez co wiele innych ktosi uważa, że jest kryzys i wiele ktosi na hurra zaciska pasa lub na chłodno przygląda się swoim wydatkom.

No to zobaczcie, ile w ciągu miesiąca może (nie) kupić normalna, 4-osobowa rodzina i wciąż być normalna: czysta, ubrana, zabawiona, ucząca się, zdatna towarzysko 😉

Poniżej wymieniam wszystkie nasze zakupy z kwietnia poza oczywistymi kategoriami: spożywcze, słodycze, alkohol (1 wino), paliwo, rachunki związane z mieszkaniem, jeden Internet, dwa telefony. Nie wymieniam też osobistych zakupów Męża, bo to jego sprawa.

Rzeczy zużywalne:

  • 1 paczka pampów – jestem osobą, która nie akceptuje matek, które nie potrafiły odpieluchować swoich maluchów do wieku 2 lat i 2 miesięcy – i jestem jedną z nich; ostatnio zaszły konkretne zmiany w tej sprawie, ale i potrzeba nocnego odpoczynku bez krzykliwych pobudek około piątej wciąż we mnie żywa
  • 5 ołówków – dla dzieci; ja piszę długopisami, kupionymi hurtowo jakieś cztery lata temu; ołówki tak nieprzyjemnie skrobią po papierze; a dla dzieci są atrakcją, bo to takie dorosłe, nie jakies tam kredki
  • 3 opakowania pasty do zębów dla Chłopców, bez fluoru – jak się zaopatrywać na dziwne sytuacje, to się zaopatrywać! Uznałam, że żaden problem kupić i przechowywać te pasty nawet w ilości na rok; a chodzić co drugi miesiąc po to do apteki… na końcu napiszę akapit, dlaczego mnie to nie bawi
  • 2 filtry do wody – rozpracowałam działanie tych filtrów w praktyce, bo ja z tych, co zawsze tego typu rzeczy podejrzewają o ściemnianie; dam znać, o ile czas pozwoli
  • 4 szczoteczki do zębów dla Chłopców – poprzednim włoski się już powywijały i nie robiły roboty jak trzeba, kupiłam zapas, bo czasy dziwne i nie chce mi się po sklepach łazić
  • 2 mydła
  • 2 książeczki dla Chłopców – z ćwiczeniem liter dla Starszego i kolorowanka dla Młodszego

Przedmioty, które zastąpią zepsute/zużyte

  • mała miska do łazienki – u nas się przydaje, chociażby na wielorazowe podpaski (tak, muszę przenieść tekst o nich ze starego bloga i go zalinkować, tak, tak, tak, pamiętaj kobieto); niestety póki co nie wyszło nam one in, one out, bo pękniętej wciąż używamy 😉
  • skarpetki dla Chłopców, 9 par – niestety jestem nieczułym na emocje, za to bardzo analitycznym mężczyzną, który by tak logicznie, po ocenie sytuacji i obliczeniach kupił sześć par Starszemu, bo jego skarpety się już rozpadały, a Młodszemu zero, bo on przecież ma sporo dobrych; ale przy istotach w tym wieku to trzeba już być tą ciepłą kobietą, czującą emocje, budującą relacje i dokupić do 113 dobrych par kolejne 3, bo jak jedno dostaje, to i drugie chce – wkurza mnie to, no ale kupiłam dla obu, niech im będzie
  • dwie pary bokserek znaczy się majtów dla Starszego, bo mu się niedawno poprzedni rozmiar wyrósł i powoli kompletowałam nowy zestaw

Nowe przedmioty

To najciekawsza kategoria. Co nowego znoszę do domu, co dodaję do naszego stanu posiadania, decydując się znaleźć temu miejsce i dbać o to?

  • 2 łopaty – Chłopcy mają zestawy do piasku, ale są w nich łopatki dobre do miejskich tyci-tyci piaskownic, a nie na prawdziwą nadmorską plażę, na którą są poważne, od kilku miesięcy precyzowane plany budowania basenów z rurami; osobiście kupiłam plastikowe, wielkie, takie prawie metrowe szpadle; czy kupiłam radość i parę minut spokoju za 5,66 zł za sztukę? Zobaczymy w czerwcu
  • książka dla Chłopców – a właściwie trochę dla mnie, bo o rozpoznawaniu drzew (czytaj: matka usiłuje przerzucić swoje ambicje, zainteresowania na dzieci)

Skoro piszemy o zakupach, odniosę się jeszcze do paniki sezonu grypowego.

Pierwsza obserwacja:

Robiłam zapasy. Nawet nie mówię o pierwszym momencie tego cyrku (cyrkiem nazywam działania władz, a nie tragedie ludzi), kiedy w końcu na półkach zabrakło tojlet pejpera, ryżu, makaronu i wody 5l.

Ja robiłam zapasy przez cały kwiecień. Zamiast dwóch paczek ryżu czy kaszy jaglanej w szafce (a tyle miałam i dopiero odkąd zaczęłam robić jakiekolwiek zapasy, miesięczne) miałam i mam… więcej.

Staliśmy się pokoleniem, któremu już raz usunięto grunt spod nóg. I kto teraz uwierzy, że to nie może się powtórzyć?

Nie wiem, czy zostanę przy pomyśle posiadania zawsze bardzo sporych zapasów artykułów spożywczych, które można trzymać rok i dłużej. Ostatnio zaczęłam rezygnować z tego pomysłu, ale nie wiem.

Właściwie jedyną przeszkodą przed trzymaniem tych zapasów jest dla mnie fakt, że… my nie mamy dużo szaf i innych miejsc na przechowywanie, więc musiałabym mocno poszukać innego miejsca dla rzeczy, które teraz są w szafie miejscu X… Pogadajmy o minusach minimalizmu 🙂

Przy czym przypłynęły do mnie też takie genialne myśli, jak te wspomniane przy paście do zębów dzieci. Że takie tam mydło, papier do pupy, pasty do zębów i szampony można by kupić na rok i o nich nie myśleć, nie szukać na półkach, nie zapisywać na listach, nie pamiętać, tylko wyjmować, i wyjmować, i wyjmować, kiedy trzeba.

Druga obserwacja:

Bardzo nieprzyjemnie się teraz robi zakupy. Zniosę spożywcze w rękawiczkach. Ale jak wchodzę energicznie do Rossmana po te dwa filtry, a tu wołaniem zawraca mnie ochroniarz, że mam se ręce chemią opsikać… O nie. Odechciewa mi się.

25 osób zarażonych w powiecie, a ponad 120 tys. ludzi robi zakupy, uprawia sport, jeździ do pracy, chodzi do kościoła i na spacer na baczność wtedy jak im władza pozwoli. (stąd)

Też jestem zwykłym człowiekiem i gdybyście na półkach ładnie poustawiali, może wzięłabym o dwie maszynki do golenia więcej, albo złapała za szampon, którego nie miałam na liście… Ale nie z psikaniem. Nie oddychając własnymi wyziewami (to jakby pić swój mocz, nacierać się swoim potem albo jeść swoją kupę), nie w rękawiczkach. Kto się boi wirusa na opakowaniu lakieru do paznokci, niech se go w domu sam odkaża. Albo nie kupuje.

Także nakupiłam past i szczotek na pół roku, filtrów na 4-5 miesięcy i tyleśmy się widzieli, nie zamierzam łazić po sklepach, gdy nie muszę – choć i tak raczej tego nie robiłam. Ale teraz będę robić tylko rzadkie skoki po wielomiesięczne zapasy, połączone z niesmakiem, czyli nie jestem chętna ulec Wam na to fajne mydełko.

Fakt taki jeden z głębi psychiki mej:

Bardziej na poważnie. Wiecie, ja nie odczuwałam lęku. Ludzie umierają. Wcześniej też umierali. Od pierwszych wzmianek jakoś nie wierzyłam, że znajdę się w grupie umartych. Mózg mam na swoim miejscu, wartości też. Odpowiedzialność, wolność, samodzielność, nieliczenie że inni (państwo) się mną zaopiekują.

Zresztą rok temu też zamknęli szkoły. Co mnie to obchodzi?

Mąż pracuje z domu? No co za cyrk, ale może lepiej niż codziennie go profilaktycznie (na wypadek gdyby to rzeczywiście była poważna dżuma) odkażać – gorącą wodą i spirytem, nie żadnymi rossmanami! Popiórkowało ich, ale kiedyś to się skończy. Tak, myślałam, że wcześniej!

Pierwszy raz odczułam lęk, gdy podjechałam pod sklep spożywczy, a tam była kolejka. Nieduża i szybko szło, ale sam fakt, że muszę czekać, żeby wejść do sklepu, że może mogę nie wejść, gdyby to było blisko godziny zamknięcia czy łodkażania… To już mi się nie podobało! To już było przegięcie. Mocne przekroczenie mojej granicy przez mordy u sterów.

Także to tyle, jeśli chodzi o dresy, maseczki, kosmetyki, zabawki edukacyjne i dostęp do kursów angielskiego dla trzylatków.

Zobacz wcześniejsze raporty zakupy minimalistki. Tak, z czasem dorzucę więcej archiwalnych.

A może wykorzystasz przyglądanie się swoim miesięcznym wydatkom – co w dzisiejszych czasach jest bardzo rozsądnym działaniem – jako trampolinę do prostszego życia z mniejszą liczbą zobowiązań, chociażby wobec przedmiotów?

W Upraszczaczu życia nie zabrakło karty do analizy i planowania zakupów.

Jeśli chcesz przekuć minimalistyczne inspiracje w rzeczywiste kroki i zmiany w Twoim życiu, albo jeśli po prostu chcesz przesłać uśmiech swojej ulubionej blogerce, ale i coś z tego mieć 🙂 , możesz skorzystać z tej i ponad 40 innych stron: kart pracy, porad i cytatów do druku, które będą motywowały, przypominając o nowym spojrzeniu na życie. Szczegóły tutaj.