wolność 2020

Trzymajmy się zdrowego rozsądku ✅

Nie oglądam kanałów telewizyjnych ani nie czytam wiadomości w Internecie. Ale donosiciele donoszą mi, że zaczęto tam znowu ostre nadawanie o grypie. Z kolei zwykli ludzie między sobą mówią o tym, że od jesieni pewnie znowu będą zwiększone obostrzenia…

Nie pozwalajcie sobie na to. Bądźcie wolni. Żyjcie w wolności. Nie dajcie sobie jej odebrać. Wy, którzy spamujecie Instagram znaczkami powstania W.

O co chodzi?

Dane sprzed kilku dni przedstawiały się tak, że w naszym powiedzmy 38-milionowym kraju 63 osoby leżały pod respi-sami-wiecie czym, ponoć z powodu tegorocznej strasznej odmiany grypy. Choć wiemy też, że duża część testów na to-to działa błędnie oraz że przy tym całym procesie jest wiele innych chryj.

63 osoby w bardzo poważnie groźnym stanie, a 38 milionów ma żyć nienormalnie pod groźbą kar.

A jeszcze jakbyście sobie znaleźli dane, ile osób rok temu w lipcu było w adekwatnym stanie (ciężkim, b. ciężkim, krytycznym czy jakimtam) z powodu zeszłorocznej wersji grypy. Może też 63? A może 75? A może 59? 112?

Zakładam, że większość z tych 63 to osoby starsze ze swoimi innymi, wieloletnimi schorzeniami.

Ludzie w szpitalach umierali, umierają i umierać będą. Nie mieliście dziadka, babci, pradziadka czy wujka, który leżał w szpitalu z powodu zawału, udaru, wylewu, nowotworu, urazu po wypadku czy jakiejkolwiek innej słabości swojego ciała, a zmarł z powodu grypy, anginy, kataru, zapalenia płuc czy innego ścierwa, którym zaraził się w obecności zaniedbującego pacjenta personelu w szpitalu, wyglądającym jak w serialu Czarnobyl mimo że rok był już 2000 i dalej?

Tak jest, tak było i tak będzie, dopóki nasza kultura nie pierdyknie lub nie przeewoluuje i dopóki starym dziadkiem będzie zajmowała się pani, którą on guzik obchodzi, bo jest obcym jej człowiekiem, a nie własna, przez niego spłodzona i z miłością wychowywana córka. Czy przy córce by się przeziębił?

Także kochani moi, garstka Was jest, ale głównie mądrych: jeśli będziecie mieli wpływ na decyzje w gronie rodziny, w pracy, parafii, innej organizacji, przyjaźni czy działalności: srać się czy nie srać, spotykać się czy nie spotykać, panikować czy nie panikować, żyć pełną piersią czy na pół gwizdka – proszę, wybierajcie wolność.

Zamiast zamykać boisk, bo nie umiecie zatrudnić personelu do dezynfekowania, zostawcie otwarte, z kartką, że tu nie dezynfekujecie i człowiek wchodzi na własną odpowiedzialność.

Ja ostrą grypę przechorowałam w grudniu z powtórką gdzieś pod koniec stycznia. Cała nasza czwórka. Było intensywnie, ale nikt nie umarł.

Chodzę głównie bez maski, bez masek pojechaliśmy do Gdańska, gdzie ocieraliśmy się o ludzi w centrum handlowym i na Starym Mieście… Byliśmy na wakacjach i krótszych wycieczkach, w paru województwach, w kościele, restauracjach, regularnie w komunikacji publicznej, podajemy ręce, przytulamy, widujemy się, spotykamy, także w dużym i międzymiastowym gronie, sąsiadom nie odmierzamy miarką siedmiu metrów od nas, tylko siadamy na jednej ławce, miziamy nie swoje dzieci. I kurna żyjemy. Sąsiadów umarło nam sztuk zero. Osób w szerokich kręgach znajomych i rodziny umarło nam zero.

Niech każdy ma wolność. Także do nałożenia maski i zamknięcia się w domu oraz psikania domestosem.

Ale nie dajcie urzędnikom obijać się z Waszych pieniędzy! Niech siadają za biurka do roboty, jak wszyscy! Mój Mąż, Tata, sąsiad i wszystkie kasjerki i ochroniarze w pobliskich sklepach – pracują! Dzień w dzień. A urzędy czynne jeden dzień w tygodniu. Ze szkołami jak było, sami wiecie. Poradnie? Lekarze? Recepcje, dyrekcje i sprzątania tych wszystkich miejsc? Albo wracacie za biurka, albo koniec przelewów na konto.

Szanujcie też zasady gry i nie ryzykujcie… dobrem innych. Jeśli dentystka ma mega obostrzenia, ubierz się jak ten kosmita, żeby nie robić jej problemów.

Ale jeśli zechcesz jak ja jechać na Wielkanoc do rodziny, wiedząc że pajace próbują bezprawnie liczyć sobie za to 5k, to znasz zasady gry. Być może przyjdzie Ci zapłacić albo sądzić się z idiotami.

Przeczytaj też:

Lubisz tego typu teksty i zdrowe podejście do rzeczywistości? Zapisz się na newsletter, a poinformuję Cię o nowych publikacjach.